Blask

Obejrzyjmy ją teraz przede wszystkim oczywiście przy naturalnym blasku zgaszonej wtedy świecy, a dojrzymy w niej takie głębie i perspektywy - tragiczne - jakich nikt się tam przedtem nie domyślał. Wielkie miasto może przyciągać malarzy nie tylko jako pożądane środowisko i miejsce zamieszkania, ale i jako samodzielny a interesujący "temat", odciskający się nieraz niezatartym piętnem na całej ich twórczości. W dziejach tego "warszawskiego" malarstwa warto zwrócić szczególną uwagę na jeden zwłaszcza ich rozdział. Chodzi tu mianowicie o pierwsze dziesięciolecie naszego wieku, okres, w którym Warszawa, zapatrzona dotychczas w swoje śródmieście, wzgardziła niespodziewanie jego tanim blichtrem burżuazyjnym i odwróciła się w stronę Starego Miasta. "Wir archeologicznego szału", który był rezultatem tej nowej postawy, porwał prawie równocześnie historyków, badaczy sztuki, kolekcjonerów, powieściopisarzy, poetów, malarzy, grafików, dziennikarzy, felietonistów, a nawet przeciętnych szarych warszawiaków.

Kopczyński .